Enthst Stories: Jan Nyka

Historie entuzjastów: Jan Nyka


Wywiad przeprowadził Łukasz Gronowski
Zdjęcia: Natalia Jakubowska


Jan Nyka jest jednym z czołowych polskich fotografów, specjalizującym się w biegach górskich i przełajowych. Jest jedynym fotografem z Polski zapraszanym na najważniejsze imprezy biegowe, takie jak Lavaredo Ultra Trail, UTMB, Zegama-Aizkorri oraz biegi z serii Golden Trail i Skyrunning International. Porozmawiamy z nim o tym, jak jego wrażliwość na sztukę, sport i góry ukształtowało wychowanie i jak naprawdę wygląda jego bieganie. Cześć Janek. Przedstaw się tym, którzy Cię nie znają. Jan Nyka, fotograf outdoorowy i grafik. Na co dzień pracuję od 9:00 do 17:00 jako projektant i grafik, podejmując się projektów, które często pozostawiają niewiele miejsca na artystyczną swobodę. Fotografia, szczególnie związana z bieganiem – biegami górskimi i przełajowymi w szczególności – jest zarówno moją pasją, jak i drugą pracą. Wnosi to bardzo potrzebne poczucie wolności i kreatywności do mojego życia zawodowego. To moja artystyczna swoboda, gdzie sam decyduję, jak będzie wyglądać finalne zdjęcie. Zazwyczaj, gdy ktoś zatrudnia mnie do konkretnego zadania, oznacza to, że docenia to, co potrafię, i docenia fakt, że moja perspektywa i moje zdjęcia są wyjątkowe.

Skąd wzięła się moja pasja do fotografii?

Fotografią interesuję się od dziecka – mój tata zaraził mnie swoją pasją. Wciąż żywo pamiętam emocje i radość, jakie czułem w ciemni w dzieciństwie. To była dla mnie czysta magia i prawdopodobnie dlatego spędziłem tam większą część dzieciństwa i młodości, zamiast kopać piłkę na boisku.

Sztuka zawsze była obecna w Twoim domu rodzinnym. Sztuka i góry…

Moi rodzice stworzyli dom pełen sztuki i gór, miejsce, do którego często przychodzili i odchodzili inspirujący ludzie – dom, w którym przygoda i humanistyczne wartości zawsze były na pierwszym miejscu. Moje spojrzenie na świat, moja wrażliwość i twórcza siła zostały również głęboko ukształtowane przez studia na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Twój ojciec, Józef Nyka, był postacią, wokół której skupiały się najważniejsze postacie sportów górskich…

Tak, mój ojciec był autorem licznych książek o tematyce górskiej, a także tysięcy artykułów opublikowanych w najbardziej prestiżowych czasopismach górskich na świecie. Swoją karierę wspinaczkową rozpoczął w 1952 roku i był jednym z czołowych wspinaczy w polskich Tatrach, gdzie wyznaczył wiele ekstremalnych dróg wspinaczkowych, zarówno w warunkach letnich, jak i zimowych. Przez prawie 30 lat (1963–1991) pełnił funkcję redaktora naczelnego Taternika , najważniejszego polskiego czasopisma górskiego, które pod jego kierownictwem zyskało międzynarodowy prestiż. Jako redaktor stał się jednym z najwybitniejszych autorytetów w dziedzinie alpinizmu, relacjonując wyprawy wybitnych wspinaczy i kronikując eksploracje górskie na całym świecie, budując jednocześnie bliskie relacje z wieloma wybitnymi postaciami w środowisku górskim. Moi rodzice mieli otwarty dom, w którym wieczorami, zamiast oglądać telewizję, można było usłyszeć żywe historie o górach. Słuchałem świeżych relacji ze wspinaczek i wypraw, a także opowieści pionierów alpinizmu. Przewijały się przez nas wszystkie gwiazdy… Wiem od taty, że na przykład Wanda Rutkiewicz odwiedzała nas, gdy była małą dziewczynką. Przyjaciele i znajomi moich rodziców, wszyscy związani z górami, byli u nas częstymi gośćmi. Niektórzy wpadali okazjonalnie, inni byli stałymi bywalcami, niemal jak członkowie rodziny, jak Andrzej Zawada, Wanda Rutkiewicz, Michał Jagiełło, Andrzej Paczkowski… Podczas oficjalnych wizyt w Polsce, gwiazdy światowego formatu, takie jak John Hunt, André Contamine czy Jean Franco, wpadały nawet na herbatę. Często byłam cichym obserwatorem planowania śmiałych, przełomowych przedsięwzięć. Na szczęście te lata były pełne największych górskich sukcesów, więc zawsze dużo się działo. Wiadomości o polskich sukcesach w najwyższych górach były najbardziej wyczekiwane i przynosiły radość wielu. Był jednak pewien kompromis – tragedie były nieuniknioną częścią tego sportu. Były one szczególnie bolesne, ponieważ często dotyczyły bliskich… Niestety, przez te lata wielu naszych przyjaciół pozostało w górach na zawsze.

Ale znalazłeś swoje miejsce w górach. Sztuka i góry – to twoja pasja. Twoja pasja zaprowadziła cię do fotografowania jednych z największych biegów górskich na świecie!

Od kilku lat regularnie pracuję w Polsce i za granicą przy międzynarodowych imprezach biegowych, takich jak Lavaredo Ultra Trail, UTMB, Zegama-Aizkorri, Monte Rosa Skymarathon, KAT100, Ultra Tour Monte Rosa, Hochkönigman oraz biegach z serii Golden Trail i Skyrunning International. Specjalizuję się w fotografowaniu biegów górskich i skyrunningu. Mam szczęście, że jestem zapraszany na tego typu imprezy jako jedyny fotograf z Polski, obok fotografów światowej klasy, takich jak Alexis Berg i Ian Corless. Ta praca pozwala mi stale doskonalić swoje umiejętności, czerpać inspirację od najlepszych i budować relacje ze sportowcami z całego świata, których mam okazję obserwować z bliska w chwilach głębokiego wzruszenia. Jeśli chodzi o najlepszych biegaczy górskich, prawdopodobnie fotografowałem większość z nich. Trudno tego nie robić, gdy ma się okazję pracować przy największych wydarzeniach biegowych na świecie, takich jak UTMB w Chamonix, lub przy kultowych biegach – będących marzeniem każdego biegacza górskiego – takich jak Zegama-Aizkorri w Kraju Basków.

Jaką rolę odgrywają u Ciebie emocje w bieganiu? Widzę na Twoich zdjęciach i spokój, i skrajne emocje…

Jako fotograf staram się przede wszystkim być wrażliwym obserwatorem. Wystarczająco blisko, by uchwycić emocje i wzruszające chwile, a jednocześnie wystarczająco daleko, by pozostać niezauważonym. Wszystkie kontrasty, które ujawniają ludzkie zmagania, ponadprzeciętny wysiłek, smak porażki i radość zwycięstwa. Szczery portret może czasem ujawnić o wiele więcej o tym, co naprawdę się wydarzyło, niż mogłaby to zrobić rozbudowana fotograficzna opowieść. Najbardziej fascynują mnie emocje, które pojawiają się w ludziach, wywołane intensywnym wyczerpaniem i emocjonalnym rollercoasterem wyścigów lub wyzwań sportowych – zwłaszcza tych na długich dystansach. Doświadczenia wyryte w ich oczach, na ich twarzach. To temat, który pozostaje dla mnie otwartą księgą, pełną nowych wyzwań i niekończącej się fascynacji. Każdy człowiek niesie w sobie inną historię i czuję, że wciąż czeka na opowiedzenie tak wiele pięknych historii.

Czy utrzymujesz kontakt z biegaczami, których fotografujesz?

Oczywiście. Jestem częścią tej społeczności od dawna – najpierw jako biegaczka, a od prawie dekady, zarówno jako biegaczka, jak i fotografka. Dzięki temu znam wielu biegaczy z Polski i całego świata, a z wieloma z nich nawiązałam przyjaźnie. Praca na dużych europejskich festiwalach biegowych, które często trwają kilka dni, wiąże się z nawiązywaniem kontaktów ze sportowcami z całego świata. Mam okazję obserwować ich z bliska, często w bardzo osobistych i emocjonalnych momentach.

Gdybyś sam nie był biegaczem, prawdopodobnie nie rozumiałbyś tak dobrze ludzi, których fotografujesz. Porozmawiajmy o Twojej drodze do biegania!

Biegam już od dłuższego czasu — zacząłem regularnie biegać po lesie około 2007 roku. Przez kilka lat wystarczały mi dystanse poniżej 10 km. Ale w 2013 roku zakochałem się w biegach górskich i ultramaratonach. Kiedy ogłoszono pierwszą edycję Ultra Trail w Tatrach, pomyślałem: „To coś dla mnie!”. Trasa licząca 73 km w technicznie wymagającym terenie brzmiała jak piękne wyzwanie dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie biegał w górach. Udało mi się zarejestrować (co nie było łatwe), a co najważniejsze, ukończyłem ten niesamowicie trudny bieg — i od razu się wciągnąłem! Góry okazały się dla mnie idealnym placem zabaw, niezależnie od tego, czy jest lato, czy zima, niezależnie od warunków, na krótkich, czy bardzo długich dystansach. Biegi terenowe zajmują dla mnie drugie miejsce, a jeśli nadarzy się okazja, nie stronię też od biegania po drogach — na twardych nawierzchniach wolę dystanse do półmaratonu.

Jeśli to możliwe, unikasz biegania po asfalcie, prawda?

Jeśli chodzi o różnice między środowiskami – bieganiem po asfalcie a bieganiem w terenie i bieganiem w górach – to zdecydowanie dwa odrębne światy, mimo że nakładają się na siebie i na siebie wpływają. Porównałbym to do wspinaczki po sztucznych ściankach a bieganiem w górach albo do pływania w basenie a bieganiem na otwartej wodzie. Przejście z biegania po mieście do biegania w terenie i bieganiem w górach wydaje się stosunkowo łatwe, ale kiedy raz zakochasz się w bieganiu po szlakach i górach, powrót do biegania po asfalcie jest prawie niemożliwy. Oczywiście bieganie w górach nie jest dla każdego – nie każdy lubi góry. Niektórzy nie czują się komfortowo w kontakcie z otoczeniem, a inni mogą mieć lęk wysokości lub otwarte przestrzenie.

Co najbardziej motywuje Cię do biegania? Obserwowanie osiągnięć innych biegaczy, bicie rekordów życiowych, a może po prostu uzależnienie?

Jak każdy uzależniony, nie potrzebuję motywacji, żeby biegać!

Co jest dla Ciebie najważniejsze w bieganiu: poprawa własnych rekordów, dbanie o zdrowie fizyczne i psychiczne, czy po prostu sam rytuał ?

Dla mnie to zdecydowanie sam akt biegania. Bieganie to mieszanka wszystkiego, co daje mi poczucie dobrego samopoczucia.

Wolisz biegać samotnie, z bliskim towarzyszem czy w grupie?

Wszystkie te opcje są mi bliskie, a każda z nich dodaje coś wyjątkowego do biegania.

Jakie jest Twoje podejście do wyścigów? Czy zawsze dążysz do pobicia rekordu życiowego, czy po prostu lubisz w nich uczestniczyć?

Uwielbiam wyścigi i ducha rywalizacji. Zawsze daję z siebie wszystko, ale to nie powstrzymuje mnie od doceniania radości płynącej z uczestnictwa.

Jakie jest Twoje najbardziej intensywne doświadczenie biegowe?

Jeśli chodzi o krajobrazy, największe emocje i najbardziej satysfakcjonującą dawkę adrenaliny odczuwam w trudnym górskim terenie – co często nazywa się skyrunningiem.

Jak sobie radzisz z kontuzjami?

Nigdy nie odnoszę obrażeń.

Słuchasz muzyki podczas biegania? Te ultramaratony potrafią być dość wyczerpujące, prawda?

Uwielbiam muzykę, ale nie potrzebuję jej podczas biegania. Mam wrażenie, że odciąga mnie od zanurzenia się w dźwiękach natury.

Jaką rolę odgrywa dieta?

Dieta wysokobiałkowa z regularnymi porami posiłków sprawdza się u mnie najlepiej. Staram się nie przejadać i nie przekraczać 3–4 godzin między posiłkami. Jestem „mięsożercą” i jem prawie wszystko – oczywiście poza śmieciowym jedzeniem. Około rok temu całkowicie zrezygnowałem z alkoholu i zauważyłem, jak pozytywną to było zmianę. Podczas zawodów unikam przesłodzonych produktów. Większość żeli do biegania nie sprawdza się u mnie ze względu na wysoką zawartość cukru lub „sztuczny” smak. Moimi ulubionymi są HOLYFAT Brutal Salty, a czasami GU lub Huma.

Jakie inne czynniki wpływają na jakość biegania? Sen, medytacja, plany treningowe?

Odkąd zacząłem ćwiczyć codziennie (siłownia/gumy), zauważyłem, jak bardzo silne ciało przyczynia się do jakości mojego biegania – tak samo jak sam trening biegowy. W rezultacie biegam mniej, ale nie wpływa to na moje postępy, a znacznie zmniejsza ryzyko zmęczenia mięśni i kontuzji.

A jaka jest Twoja ulubiona metoda regeneracji?

Zdecydowanie muszę popracować nad wygospodarowaniem więcej czasu na regenerację! Uwielbiam saunę i dobry, mocny masaż sportowy.

Dziękuję, Janek. Życzę Ci równowagi między pracą a pasją – i mnóstwa czasu na regenerację!

ŁG

Powrót do blogu